<< WSTECZ  
WSPÓŁCZESNOŚC

Popularyzacja i komercjalizacja gatunku wykształciły nowe reguły. Coraz bardziej dostosowujący się do oczekiwań mas odbiorców i wymagań rynku płytowego styl uległ nieodwracalnym przemianom. W 1953 r. jeden z najwybitniejszych wirtuozów bouzouki, Manolis Chiotis, przebudował swój instrument dodając do niego czwartą, najniższą parę strun, upodobniając jego strój do stroju gitarowego oraz wprowadzając przystawkę elektryczną. W ślad za nim poszło wielu archondorebetes - mistrzów gry na instrumencie, m.in. sam Tsitsanis.  Niepowtarzalne, subtelne i ciepłe brzmienie  zamieniono na wydobywający się ze wzmacniacza hałaśliwie chropawy i metaliczny dźwięk. Zmieniły się też miejsca, w których wykonywano muzykę.  Kameralne, utrzymane w orientalnym stylu, cafe aman oraz tekedes  zastąpiono wielkimi, luksusowymi klubami, zwanymi po prostu bouzouki, przyciągającymi głównie najbogatszą część społeczeństwa wielkich miast,  atmosferą zaś przypominającymi sale dancingowe. Spontanicznie wykonywany dotychczas taniec zeibekiko stał się opłacanym popisem zawodowych tancerzy, daleko odbiegającym od przedwojennego pierwowzoru. Coraz silniejsze wpływy muzyki zachodniej spowodowały upodabnianie się rebetiko do ckliwych włoskich piosenek,  czy nawet rock and rolla. Rebetes  przestali istnieć jako grupa społeczna, stając się gwiazdami rynku fonograficznego.
            Zepchnięty na boczny tor nurt kontynuujący tradycyjne rebetiko  na długi czas stał się muzyką nielicznej grupy fascynatów. W czasach, gdy na Zachodzie pojawiło się rewolucyjne brzmienie rocka,  bujnie rozwijający się grecki rynek płytowy zdominowany został przez dwa nowoczesne, aczkolwiek obficie czerpiące z tradycji muzyki greckich miast i wsi, nurty: eksperymentalne entechno , w którym ludowe motywy oraz instrumentarium włączano do bardziej rozbudowanych i skomplikowanych aranżacji z poetyckimi teksty oraz surowa, silnie osadzona w folklorze Grecji i Anatolii laika. W 1965 r. zafascynowany rebetiko kompozytor Mikis Theodorakis skomponował słynną ścieżkę dźwiękową do filmu "Grek Zorba", przez wiele osób błędnie identyfikowaną z grecką muzyką ludową.  Swoisty revival   autentycznej muzyki rebetiko miał miejsce w czasach dyktatury "czarnych pułkowników" (1967-74). Publicznie zakazane "bandyckie piosenki" stały się sposobem wyrazu sprzeciwu społecznego przeciwko totalitarnej władzy.
            Współczesny grecki przemysł fonograficzny jest swoistym fenomenem jeśli chodzi o udział muzyki tradycyjnej. Nie wspominając o produkcjach pop, rock, jazz czy nawet muzyki elektronicznej, zawierających mnóstwo brzmieniowych nawiązań do folkloru, laiko oraz rebetiko  zgodnie ze sobą koegzystują wypełniając, wraz z licznymi wydawnictwami z autentyczną muzyką wsi (dimotika), sporą część rynku płytowego.  Spośród całej rzeszy  współczesnych wykonawców warto wymienić Glykerię, Charis Aleksiou, Eleftherię Arvanitaki, Steliosa Kazantzidesa, George Dalarasa (znany m.in. ze współpracy z Goranem Bregovičem), czy zespoły takie jak Athinaiki Kompania i Dromi. Istnieją również środowiska propagujące powrót do stylu przedwojennego. Zajmująca stałe miejsce w greckiej kulturze muzyka rebetiko  jest jednak dzisiaj czymś zupełnie innym niż w czasach, gdy nie wykraczała poza obręb przedmieść i portowych dzielnic. Niektórzy twierdzą nawet, że istniała tylko wtedy, gdy było produktem półświatka i przerażających warunków życia w miastach; gdy rodziła się nielegalnie, w tajemnicy. 

Piotr Majczyna

<< WSTECZ